Zaczęło się od buteleczki, którą dostałam od
Merigold, ale nadal jest nieskończona. Zmienia mi się koncepcja...
Pierwsze skończone było pudełko z gejszami.

Początkowo miało być dla Mirka i miało być w łódeczki, a w środku - pin up girls. Ale po tym, jak się okazało, że kolor Magnolia to Pink Magnolia (wieczko), zostało pudełkiem z gejszami. Przejęła je Madzia.
Potem poszło już łatwo :)
Lawendowe taca i podkładka pod kalendarz dla Barbary:

Dla Barbary było również pudełko na papierzyska ze złotym brzegiem.


Dla Braciszka i jego Małżonki zrobiłam na Mikołajki tacę z krowami. Podoba mi się paskowany brzeg.


A bratankowie dostali pudełka. Nie spodziewałam się, że będą im się podobać bardziej niż pozostałe prezenty... :)
Opakowane (na drugie nie wystarczyło wstążki i nie ma kokardki)





Wiem, że zdjęcia są nieostre i trochę za ciemne, ale robiłam je w pośpiechu, tuż przed opakowaniem moich drewniaczków w papier. Beware! To nie koniec... :)